
|
|
 |
| | Nie chcę grobu w internecie | | | Literatura fantastyczna już bardzo dawno temu przedstawiała wizję społeczeństwa siedzącego w domach i załatwiającego wszystko przez internet. Każdego dnia przybliżamy się do tej wizji. W internecie jest nawet cmentarz. |

 | |
Kto nigdy nie był na pustyni, nie jest w stanie zrozumieć głębi i istoty przesłania, jakie niosą Biblia, Ewangelie czy Koran... |
|  |

 Rozmowy, czatowanie ze znajomy i nieznajomymi przez komunikatory to już standard. Teraz coraz popularniejsze stają się komunikatory głosowe - zwłaszcza, że są na razie bezpłatne, więc w niedługim czasie ludzie mniej będą sięgać po telefony, bo będą mieli przy uszach cały czas słuchawki i mikrofon.
Przez internet ludzie grają w szachy i brydża, stukając się szklaneczką z monitorem. A ponieważ i kamery stają się coraz częściej stosowane – to można nawet zobaczyć, w jakim stanie jest druga strona.
Kupowanie i sprzedaż, płacenie rachunków – wszystko można załatwić siedząc przy komputerze. Niektórzy nawet orgazm przy nim przeżywają. Podpis elektroniczny wszedł w życie, więc może i ślub będzie można zawrzeć poprzez sieć.
Niedawno trafiłam na stronę – www.zaduszki.com i mówiąc szczerze do dziś nie wiem, co o tym sądzić. Twórcy piszą – "w świecie tak pełnym obowiązków nie zawsze mamy czas i możliwość, by odwiedzić groby naszych bliskich. Zaduszki stwarzają taką szansę."
Za 12,20 zł brutto można wystawić dowolną ilość nagrobków swoim bliskim. Można też za dodatkową opłatą zapalać świeczki ku ich pamięci lub dopisywać kondolencje.
Nieubłaganie przypomina mi się dowcip.
Obok dwóch wędkujących przechodzi kondukt żałobny, jeden wędkarz wstaje i zdejmuje czapkę, drugi mówi:
- ty to jesteś porządny gość; okazujesz taki szacunek zmarłej.
- ostatecznie 25 lat była moją żoną – odpowiada tamten.
Kiepskie to pocieszenie, że nie tylko internauci żyją w innym świecie i zapominają o najbliższych.
Rozumiem, że niektórzy mają potrzebę dzielenia się swoimi uczuciami z jak największą liczbą osób, jednak ja osobiście ze wstrętem przyjmuję kolejne programy, w których bliscy robią sobie publiczne sceny czy strumieniami leją przed kamerą łzy szczęścia po odzyskaniu kogoś po latach.
Oczywiście, wirtualny cmentarz można traktować jako rodzaj pamiętnika czy nekrologu, bo chcemy, by i inni się dowiedzieli, jak cudowną osobą był nasz bliski, ale "zapalanie świeczki" na wirtualnym grobie poprzez kliknięcie, to już zakrawa na zabawę.
Nie przyznam się, ile godzin dziennie spędzam w internecie, ale wiem, że na pewno nie chciałabym być w nim pochowana. |

Komentarz: |  Super strona, dla mnie bardzo dobry pomysł. | | Barbara Jedrs      14:06, 04.12.2006 |

Skomentuj:  Treść |
|

|
|
 |
|
|